Historia Natanielka

niedziela, 13 listopada 2011

Buła



Napiszę, bo co :)
Śmiechu dziś było, co nie Natulku?

Odwiedziliśmy babcię. Wiadomo, kawa, ciacho, pogaduszki, zabawy itp.. Gdy już talerz ze słodkościami i dzbanek z kawą opróżniliśmy, przyszedł czas na ubieranie się i powrót do domu.
Tata Ci zakłada buty i opowiada, jak to dziś założył Ci je na "opak" (lewy na prawą nogę, prawy na lewą nogę). Hi hi, ha ha... śmiejemy się: tata buła, tata buła.. 
No i ubierając Ci te buty, tata mówi do Ciebie: "Co nie Natanielku?? Taki ten Twój tata."
A Ty w tym momencie odpowiadasz: BUŁA !


Zatkało nas. Ty, który nic nie gadasz (prócz kilku wyrazów dźwiękonaśladowczych, dada, dede, baba, nie, jacie), nagle mówisz BUŁA i to tak świadomie, że zostaliśmy z gębami otwartymi (tak zwanym karpikiem ;p)

Zdaję sobie sprawę, że to zbieg okoliczności, ale wyszło fajnie :)

Ps. na każdą późniejszą prośbę o powiedzenie BUŁA, przecząco kręciłeś głową hehe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz